Niezróżnicowani.

Mój lek na czucie się, brązowa ciecz usuwa lęki.
Plastykowym ogrodem chadzam od niechcenia.
Źródło pola grawitacyjnego pociąga me rzęsy.
Bawi mnie świat zza krat urojonego więzienia.

Błazen umiejętnie żongluje emocjami.
Na nieszczęście panią to już nie bawi…
On rozdziera jej szaty; pragnie mamić.
Jego żrąca miłość nieśpiesznie ją trawi.

Tak między nami: nie słuchaj słów, definiowanych głupca skojarzeniami.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>