Psychomachia.

Tylko te wewnętrzne boje nie dają mi zasnąć.
Rycerze w zbrojach i zaklinacze, smoki i lwy.
Realne światy nie znajdują miejsca w okolicy.
Wszyscy wkrótce wylądujemy w fikcyjności.
Będziemy tonąć w potokach bezładnych słów.
Tyle zostanie z marzeń o szczęściu i życiu…

A ja? Jestem tu jeszcze przez chwilę.
Możesz mnie dotykać i doświadczać.
Ale jutro zniknę w wyobrażeniach…
Skryję się głęboko w surrealizmie.
Wasze chore głowy pojmą paranoję.

Jeszcze nie czas na rozstrzygnięcie bitwy.
Póki ostatni szkarłatni wojownicy krzyczą.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>